Sposób na nerwa
A jednak poklikam, co mi tam.. lepiej klikać niż jeść, a mam dziś kryzys w swej detoksykacyjnej diecie... to dopiero (albo juz) czwarty dzień, a ma potrwać 10. Zaparłam się i dam radę, choc rodzina mi nie ułatwia. Mówiąc rodzina, mam na mysli głównie Ślubnego. Psychika najważniejsza, no nie? I żeby tak reszta chciała jeść to co ja, bym nie musiała wdychać tych zapachów...echch W każdym bądź razie..upss..( "nie mówi się tak mama" słyszę w głowie swoja Córę kiedy tak jednak mówię, a nawet piszę) Noo.. W domu Ślubny sieje nerwową atmosferę, chodząca andropauza czy cus.. Może to nic nowego, ci co czytywali mnie w poprzedniej epoce interiowej, a nawet jeszcze tej wcześniejszej, mogliby tak powiedzieć. Wtedy więcej się wyżalałam, bo to jakoś pomagało. Teraz nie wiem czy pomoże, ale próbuję, bo co szkodzi. Objawy wredoty, złośliwości i niezrozumiałych (przynajmniej w 70%) pretensji i zarzutów, a już ich częstotliwość i forma stają się nie do zniesienia. I tak parę dni temu wielka ...