Posty

Pollyanna nadal mieszka we mnie

No i się sypnęło!! ....śniegiem.  W poniższym tekście znajdziecie elementy dawnej Pollyanny mieszkającej (jak widać) nadal we mnie.. oraz fragmenty Only dla Bab 
Od paru dni, zima szaleje, choć dość humorzasta, sypnęła śniegiem, zrobiło się bajkowo na jedną noc, jeden dzień...Potem pozwoliła stopić się śniegowi w breję, czego chyba nie lubi nikt. Bo gdy coś pięknego zmienia się w paskudztwo, to jak tu lubić? Teraz jednak jesteśmy zasypani tak, że antena satelitarna przestała odbierać programy. Nie ma co narzekać, inni maja gorzej, bo nie mają prądu...albo nawet dopadł ich Fryderyk.. orkan znaczy.

     Dzień dziś był taki sobie nawet lajtowy, dopóki nie dowiedziałam się wyników kontroli, o której nawet nie wiedziałam, że jest.. mam spore błędy.. Nerwy mi trochę szarpnęło, ale staram się wejść na właściwe tory ommmm oommm... Po prostu muszę się poprawić, skoro już wiem co robiłam nie tak. Pilnować się i już.

Na pociechę miałam dziś robienie paznokci. (ten akapit raczej radzę panom om…

Czasem poniedziałek nie jest poniedziałkiem

Prawdopodobnie już mózg przestał mi wyłazić nosem. Nie mam gwarancji. Ani na mózg, ani na zaprzestanie ucieczki. Tyle, że mniej jestem już pociągająca. Nosem . Nadal jest niekomfortowo, to wkurzające, ale da się przeżyć. Choć na to też nie ma, oczywiście, gwarancji. Chciałam iść odwiedzić kuzynkę, która urodziła w Trzech Króli synka, ale z takim nosem, gardłem, mózgiem: nie mogę.... Za to jestem szczęściarą, która ma wolny poniedziałek. Wolny poniedziałek nie jest prawdziwym poniedziałkiem. Poszaleć się nie da, bo taki jeden wolny dzień, nie jest wolny, a szybki.. Do tej godziny to czas zrobił bziuuum. Pospałam trochę dłużej, zjadłam spokojnie śniadanie, teraz zbieram siły i szukam chęci na ogarnięcie chatki. Boszsz.. jak ja nie cierpię tej roboty głupiego! Ledwo zmywarka skończy pracę, już jest kolejna porcja do załadowania. Ledwo pralka skończy prać, już w koszu leży kolejna góra! Ciągle te same naczynia, te same ciuchy, te same potrawy! Przecież to można dostać pierdolca! A nie mam…

Ten sam Księżyc nad nami

Tragedia! Komórkę zostawiłam w pracy!!! ;) Jak teraz się obudzę do pracy? To uczucie zagubienia, wskazuje na uzależnienie? Dlaczego zaraz myślę z niepokojem, że zadzwoni ktoś kto dawno nie dzwonił, kto już nie zadzwoni, wiem.. a jednak myślę, że przepadnie jakaś szansa.. Znak czasów, z każdym pokoleniem silniejsze jest to uzależnienie. Właśnie dziś była o tym mowa w pracy, jak jeden klient powiedział, że komórki nie ma i nie będzie miał.Nie potrzebuje, nie chce.. a wszyscy byliśmy tacy zaskoczeni, taki zdziwieni, bo przecież już każde dziecko od czasów pierwszej komunii, a czasem wcześniej, komórkę już posiada. Wypasioną i nie tylko do dzwonienia. Bo mało kto posiada telefon tylko do telefonowania. A jednak.. czy można bez tego żyć? Co z tego, że kiedyś, tak stosunkowo niedawno, nie było potrzebne posiadanie komórki. Czasy są inne.. ale czy tylko to? W każdym razie, niepokojące uczucie jest..niepokojące.
No to witajcie w Nowym Roku! Chciałam oryginalnie, jak jeszcze nikt na świecie,…

Przeprowadzka

No i znów? Kolejny raz stracę ten kawałek siebie, tutaj zapisany, bo blogi tutaj zamykają?
Jeszcze trochę czasu, może uda się przetransportować...

Poszłam za ciosem, założyłam.. mam obawy czy trafie tam znowu, jak się znajdę, poza ty.. ja już prawie nie bywam ;) Ale nowy adres dla chętnych:

https://loonei.blogspot.com/
nowe moje miejsce w blogowni

No to zaczynam na nowym blogu, kolejny raz

Przeprowadzka wymuszona, bo ponoć onet zamyka blogi, tak jak kiedys Interia..
Ostatnio bywałam tam bardzo mało, a jednak mi żal. Nie przepadam za zmianami, przywiązuję się do wszystkiego... No i mam stracha czy uda mi się znów tu trafić! Wszystkiego uczyć się na nowo??? Jak wstawić zdjęcia, jak linka, piosenkę, jak zrobić sobie linkownię... Boszszsz Chciałabym przetransportować wszystko z poprzedniego bloga, bo szkoda mi tego. Kawał życia! Z Interii nie zostało mi nic... Przegapiłam, nie umiałam, a tam się zaczęło...eech
Może jednak nie okażę się taką całkowitą gelejzą, no i są jeszcze dobrzy ludzie na świecie, to będę ich zamęczać;)
Nowy początek, wtedy kiedy kończy się stare... W sumie i tak myślałam o tym latem, kiedy coś się we mnie zmieniło. Czasem zmiany są konieczne, ale co ja poradzę, że decyduję się na nie wtedy, kiedy zostanę zmuszona?
Hmm.. wypada jakoś się przedstawić? Może to bez sensu, bo kogo to interesuje? Znajomi będą pewnie zaglądac, choć ja ich skandalicznie ostat…

SKS czy jednak coś innego?

Mam trochę ciężką głowę po wczorajszym babskim wieczorze( choć wina nie było dużo, to raczej późnowieczorne jedzenie), ale sobota ma swoje prawa..no i obowiązki, więc nie ma zmiłuj. Pranie się kręci w pralce, naczynia w zmywarce, a obiad prawie prawie... sprzątanie w lesie, jak to u mnie, zawsze na ostatnim miejscu.. Jak ja tego nie luuuubię, wiec wymyślę wszystko by robić coś innego.
Ogólnie to dopadło mnie chyba SKS* potęgowane przez pogodę i porę roku. Czasem ranek potrafi zaskoczyć swym pięknem, szczególnie wschody słońca, których latem się raczej nie zdąży zobaczyć.. Te zimowe krajobrazy malowane słońcem i chmurami lekko podładowują moje słoneczne bateryjki. Choć bywają takie dni kiedy tego słońca nie zobaczy się ani na milimetr..
SKS objawia się (oprócz niemożliwością wykonania pewnych figur na aerobiku...) pamięcią wsteczną ;) Przypominają mi się zamierzchłe wspomnienia, nawet te podstawówkowe. Np ostatnio.. Z czasów kiedy religia nie była przedmiotem w szkole, a chodziło się do …

Po raz czterystapiędziesiątypierwszy opowiem: co u mnie ;)

Piję kawę z solą (wiecie, że kilka kryształków soli niweluje zbytnią gorycz?) i postanowiłam wykorzystać poranek sobotni by coś naklikać...

Zwykle na pytanie:co słychać? Albo co u ciebie? Mam problem odpowiedzieć. Nagle robi mi się pustka, albo zbyt wiele tematów pcha się do wypowiedzenia, a mózg robi przesiew: co się nadaje, a co nie, by opowiedzieć je komuś....hmm.. to chyba nie zawsze chodzi o cenzurę, bo nawet jak G zapyta nie umiem tak z biegu odpowiedzieć...

Na piśmie może łatwiej bo mam chwile na zastanowienie i nikt nie przerwie, mało co może mnie sprowadzić w bok, choć sama mam skłonności do dygresji..

I jak mnie ktoś wczoraj zapytał: Co u ciebie Madziula? To napisało mi się to co poniżej, więc.. z lenistwa wstawiam i tu ;)

Wczoraj miałam Matki Boskiej Pieniężnej i dodając do tego wyprzedaże z okazji black friday zajęłam się kupnem brakujących prezentów gwiazdkowych.. Został mi najtrudniejszy: dla męża... Ostatnio tak marudzi i się czepia, ze nie wiem czy Gwiazdor mu coś przynie…