Posty

Znak życia

Obraz
W razie jakby się ktoś zastanawiał, czy dycham jeszcze czy nie, to daję znać, co by nie czekać jak ja ;p
Jestem na półmetku urlopu. Wyjazd do Pobierowa udał się, pogoda w miarę. W pierwszych dniach nawet spiekłam sobie dekolt i plecy, przez co trudno było wybrać pozycję do spania..Plecy mi teraz obłażą i swędzą, ale przynajmniej do soboty opalenizna trzymała i mogłam poświecić ciut dekoltami na weselu... Szudram się jak niedźwiedź o drzewo, z tym, że ja o futryny i drzwi;) Bo gdyby mnie Ślubny podrapał to mogłabym czasem zostać całkiem bez skóry.. A ponoć po to człowiek wiąże się z drugim człowiekiem by po plecach drapał.. Cóż..może czasem lepiej kupić drapak?

Ostanie dwa dni zostalismy sami, co nie zdarzyło się jeszcze w czasie naszego wspólnego życia! Wakacje zawsze z kimś były. W tym roku Dzieciaki (yhm...?) pojechały każde osobno i nas puściły samych. A  znajomi zjechali trochę wcześniej, więc mieliśmy trzypokojowy domek dla siebie! Dosłownie można się nago gonić!  Obawy miałąm si…

Duma i święty spokój

Obraz
Puchnę z dumy!!!
Od czwartku jestem mamą pani magister! Jutro jedziemy do Poznania na absolutorium, potem na uświętniający obiad. Kiedy Córa zadzwoniła z wiadomością, że zdała na piatkę to poczułam jak kamień spada mi z serca, choć i tak wierzyłam, że zda..z drugiej strony pomyślałam, że to kolejny etap, że czas zapiernicza, że teraz to juz naprawdę w dorosłą drogę ruszyć musi.. A potem jeszcze prócz radości i dumy z mądrej Córki przyszła ulga, ze już nie będę płacić za to mieszkanie w stolicy Wielkopolski..uff...hiihihi...

Minęło znów sporo czasu od kiedy tu pisałam, a nawet zaglądałam. W tak zwanym między czasie, bawiłam się na weselu i tam o północy mój licznik przeskoczył na cyfrę 45.... Z G widuję się mało bo podjęła pracę na sezon w ośrodku wypoczynkowym, sporo pracuje, ale cieszy się, że dobrze zarobia.. Przynajmniej myśli ma zajęte czymś innym, choć tak jakoś się złożyło, że pracuje prawie z samymi wdowami.. Minęło 5 mięsiecy od śmierci Tomka.. Mnie go brakuje, a co dopiero je…

Ty pójdziesz górą, a ja dooooliną

Obraz
Wczoraj miałam dzień z rodzaju tych mrocznych. I to nie przez to, że był 13.. Zwykle 13stkę uznaję za szczęśliwą..po prostu cały świat był przeciwko mnie, nikt nie miał tak pod górkę jak ja..bla bla bla... i choć rozum wiedział, że bzdura, to głupota lub hormony, upał, burza,  kopały dołek jeszcze głębiej... Spirala się nakręcała. Nie wiem dlaczego akurat tak, no może wiem..ale obiektywnie patrząc reakcja była przesadzona... W połowie dnia NAGLE myślałam, ze rzucę robotę w diabli..po 12 latach powiem, że ja pierdolę, ja nie robię. zabieram zabawki i idę do domuuuuuuu..buuu... Szczyt nastąpił w domu, chyba wybuch  tupał we mnie w oczekiwaniu na powrót męża, pierwszej ofiary na linii ognia! Wtedy to jednym tchem ślubnemu wyrecytowałam: a co byś zrobił jakbym rzuciła tą robotę w diabły, poszła do psychiatry, na pół roku L-4 (jakbym poszła wczoraj to pewnie by tak było..)potem zasiłek, dotacja na otwarcie działalności, z G firmę bym sprzątającą otworzyła?????? Yyyyy!!!! Z tego on wyłapał …

Sobota, szklanka wody, z cytryną

Obraz
Burza zwykle oczyszcza atmosferę, tym razem też tak się stało. Ostatnie dni są ok, więc..odpukać!

Wieczorem idziemy na grilla, więc to niezła gimnastyka dla osoby na diecie! Już ostatnio na Dniu Matki, usłyszałam od teściowej: "co to za gość co tylko przy gorzkiej kawie siedzi". Parę dni potem byłam na proszonej kolacji po bierzmowaniu (szła moja Chrześniaczka i mnie poprosiła na świadka) i też dopasowywałam do diety... z trudem. wszystkim mówię, ze to przez zbyt wysoki cukier i ciśnienie, nie będę się chwalić, że się odchudzam..No bo jak się nie uda? To większy wstyd! :P Moje życie ostatnio regulują pory posiłków. Nawet w wolne wstaję wcześniej, by śniadanie zjeść odpowiednio! Miałam 4 dni urlopu (póki pracuje E. i mogła mnie zastąpić) Z moją G. trochę porajzowałyśmy, a ja w samochodzie serek wiejski wcinałam o odpowiedniej godzinie!Jem jak niemowlak, co 3 godziny :)

G. czuje się dobrze, choć tęsknota za T. dopada ją strasznie. Każdy nasz spacer zahacza o cmentarz... To pra…

Sposób na nerwa

Obraz
A jednak poklikam, co mi tam.. lepiej klikać niż jeść, a mam dziś kryzys w swej detoksykacyjnej diecie... to dopiero (albo juz) czwarty dzień, a ma potrwać 10. Zaparłam się i dam radę, choc rodzina mi nie ułatwia. Mówiąc rodzina, mam na mysli głównie Ślubnego. Psychika najważniejsza, no nie? I żeby tak reszta chciała jeść to co ja, bym nie musiała wdychać tych zapachów...echch
W każdym bądź razie..upss..( "nie mówi się tak mama" słyszę w głowie swoja Córę kiedy tak jednak mówię, a nawet piszę)  Noo.. W domu Ślubny sieje nerwową atmosferę, chodząca andropauza czy cus.. Może to nic nowego, ci co czytywali mnie w poprzedniej epoce interiowej, a nawet jeszcze tej wcześniejszej, mogliby tak powiedzieć. Wtedy więcej się wyżalałam, bo to jakoś pomagało. Teraz nie wiem czy pomoże, ale próbuję, bo co szkodzi. Objawy wredoty, złośliwości i niezrozumiałych (przynajmniej w 70%) pretensji i zarzutów, a już ich częstotliwość i forma stają się nie do zniesienia. I tak parę dni temu wielka …

Majowo, drzewniano i shrekowo

Obraz
Czas zapienicza, nie mamy na to wpływu i zapewne bardzo dobrze. Gdybyśmy mieli to zrobiłby się większy jeszcze bałagan na  świecie, bo każdy by chciał by płynął inaczej. W innym momencie ja bym go chciała zwolnić albo przyspieszyć, a w innym ty..

Jedyne co można w sprawie czasu: w przeszłość przenosimy się przez  wspomnienia, a w przyszłość - marzenia przenoszą...

Święta upłynęły miło, wiosennie i szybko. pierwsze święto ściśle rodzinne i biesiadne, za to w drugie wyjechaliśmy sobie i nawet udało się zaliczyć wycieczkę. Tata był u swojej dziewczyny, zatem skoro Mahomet nie przyszedł do góry, no to góra do Mahometa... A że mój Tata ze swoją panią są bardziej aktywni kulturowo i wyjazdowo niż my, to po obiedzie zgarnęli nas do pobliskich Wietrzychowic. Jest to jeszcze zupełnie nie komercyjne miejsce, żadnych budek z hotdogami, tylko las, mostki,  zadziwiające grobowce i sporo tablic informacyjnych. Potem A (taty dziewczyna) pokazała nam jezioro na środku którego kiedyś sadziła las.. Zap…

Jakoś to będzie...

Obraz
Tak mi jakoś niezręcznie, jestem zakłopotana, nie wiem co powiedzieć, od czego zacząć.. a może w ogóle nie zaczynać? Czuję się tak, chyba, gdyż dawno mnie nie było. To jak spotkać znajomego, którego się dawno nie widziało, a nawet nie..bardziej: jak iść z wizytą do tego kogoś po długiej nieobecności. Fajnie mieć wtedy pretekst, jakiś konkret który uzasadni tą wizytę w razie gdyby atmosfera była niezręczna lub napięta, by nie poczuć się niechcianym, niemile widzianym. Zresztą.. to często zależy od osoby, czasem nie widzisz kogoś 10 lat, a przy spotkaniu nie ma tej niezręczności, a czasem nie wiadomo o czym gadać i jest dziwnie.

Pretekst tych odwiedzin właściwie mam, gdyż zapędziłam dziś rodzinę do laboratorium. sukces jest niepełen, bo Synuś szedł do szkoły i się wyłamał od tej wyprawy.. Zmobilizowały mnie badania okresowe do pracy, więc za jednym kłuciem, do ubogich w swym zakresie badań ustalonych okresowych (za każdym razem mniejszy zakres się "należy")   zrobiłam sobie pr…