Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2017

Mini karawany, fochy, zatkane rury i inne takie ;)

Za słowa dość nienadające się do publicznych tekstów, przepraszam. Jednocześnie upraszam by treść nie dotarła do osób niepowołanych, głównie OSOBY. W razie czego się wyprę, zasłonię fantazją literacką, ale to może nic nie dać, bo Ślubny pozna ;)

Dopiero co ponarzekałam u Sza na swoją niemoc twórczą.. Na przekór postanowiłam klikać aż coś naklikam.
A co. Co mi tu będzie mną rządzić jakieś coś tam nie wiadomo co. Skoro nie wiadomo co, to i tym bardziej mną rządzić nie może. Niebezpiecznie bowiem oddawać nad sobą władzę czemuś. Niewiadomoczemuś..ufff...

Ależ się zaplątałam, ale cóż.. "teksański" już kiedyś powstał, więc nie będę pisać o muchach czy musze, co by mogła przylecieć, a ja bym ja zabiła i to opisała..
Boszsz...powstrzymajcie mnie, bo się chyba za bardzo rozbujałam w tym pisaniu o niczym by wywołać pisanie o czymś..
taaaa... no to...
Pootwierałam wszelkie możliwe otwory okienne i balkonowe by powpuszczać do domu ten najpiękniejszy zapach świata. Czyli po upalny, po burzowy …

Odwentylowana

Niech mnie ktoś kopnie w dupę!
Na zapęd!
Dziś mój organizm przeszedł w tryb oszczędnościowy. To spory eufemizm. Dobrze, że oddychanie dzieje się niejako samo, bo gdybym to ja miała specjalnie napełniać płuca, to bym się dziś udusiła!

Coś trzeba zrobić z takim dniem, kiedy pogoda barowa, a do baru ni ma jak...
Pranie wywieszone wczoraj na rozpogodzony wieczór, kolejny raz jest spłukiwane przez mżawkę/ w porywach do deszczu. Może nawet już nie pada, ale przecież nie wstanę i nie sprawdzę, no nie? Obiad zrobiłam z nawyku i siłą małego rozpędu z drogi powrotnej z pracy. No i może głód zadbał o to by coś stworzyć. Poszłam po najmniejszej linii oporu, oczywiście. Ugotowałam makaron do barszczu, zwanego przez niektórych buraczkową. Normalnie byłyby duszone ziemniaki, ale cóż.. Kto miał to obrać? Ten odwłok bez energii?

Teraz najchętniej poszłabym spać, tuż obok Harrego, ale co robiłabym w nocy?
O nie, takie pomysły na spędzenie nocy, jakie się pewnie teraz niektórym cisną na myśl, to raczej nie …

432. Maił się wreszcie maj majowo :)

Podobno pora na nowa notkę, zatem klikam. Jakoś nie umiem odmówic temu głosowi :)
Nie bardzo wiem o czym, bo jak tylko zaczynam pisać ucieka mi myśl. Albo zaczyna mi się wydawać jakaś taka nieklikalna.

Połowa maja przeminęła bezszelestnie, jakby na palcach przeszło obok. Miniony weekend był cudownie słoneczny, rozgrzany i pachnący kwitnącym rzepakiem oraz bzem.
Już od czwartku wiosna nabrała odwagi. Przez co odkurzyłam kijki i zaliczyłam z koleżanką pierwsze kijkowe kilometry. Ciało rozleniwione zimą i, co tu ukrywać, prawie kompletnym bezruchem, skrzypiało! To, że na drugi dzień chodziłam prawie jak kowboj po westernie jest na prawdę znaczące, acz dziwne! Ciekawe czy po dzisiejszej wykijkowanej porcji będzie lepiej....

Czekają mnie dni bardzo intensywne i pracowite. Przez co jeszcze szybciej miną.. Jutro powinnam pojechać na wywiadówkę, kombinuje jak się z tego wykręcić... W środę nawet luksusowo: najpierw fryzjer, potem pazury.. chyba sobie walne we włosach oszustwo.. że niby słonc…

Nie wiem.. może nie tego czego sobie życzę, ale tego czego mi potrzeba???

Dzbanek herbaty bez cukru (nadal jestem zbyt słodka, co sprawdzam codziennie rano, kosztem kropli krwi..) pod ręką, Harry śpiący u stóp, żołądek napełniony spaghetti (chłopaki się nawet nie zorientowali, że makaron był razowy) i czegóż można jeszcze chcieć od życia? Cóz... miało to zabrzmieć optymistycznie i radośnie, ale dłuuuga lista tego czego potrzeba, od razu się zrodziła nieproszona w mózgoczaszce!
Boszsz.. Nie pomaga nawet śpiewanie "oprócz błękitnego nieba.." bo jednak oprócz tego parę innych spraw.. i tych przyziemnych i tych duchowych, potrzeba mi.

Cóż... przywołajmy w sobie Pollyannę i zostańmy przy tym, że tylko brak nam tego by maj był prawdziwie majowy. :P

Synuś siedzi i wypisuje swoje zaproszenia na osiemnastkę.. Cóż.. będzie.. będzie zabawa, będzie się działo.. a wszystko to przy grillu, w naszym ogrodzie. Może mało luksusowo, ale przynajmniej będzie łatwiej posprzątać.. ihihih.. ziemia wszystko przyjmie. Myślę, że krzywdy mieć nie będzie, że nie lokal, że nie …