Częstotliwość znaków życia zaiste imponująca....
Spałam dziś tak źle, że nawet się ucieszyłam, że trzeba wstawać..mimo poniedziałku! Coś mi spać nie daje, może to jak powiadają, znaczy iż jestem w czyiś snach.. a może mam wewnętrzne pasożyty... Bardziej prawdopodobna zapewne ta druga możliwość ;p Gula w gardle i zapchany nos, też pewnie sprawę ciut tłumaczą... Dodac do tego Harrego, który najbardziej kocha panią o trzeciej rano.. Musi wtedy położyć się na pani, z całym ceremoniałem tajskiego masażu, polizaniem nosa (piling jak marzenie), murmurandem prawie na melodię bolera RaVela ;) ....................................................... Idą święta i.. dla mojej G to trudny czas... Zawsze to ona najprędzej ubierała choinkę, dekorowała cały dom ciesząc się tym jak dziecko (bo ona z tych co jak się cieszą to całą soba aż do bólu, jak denerwują to do wkurwu, a jak rozpaczają to .. głębokie dno) W tym roku próbuje udawac, ze świat nie ma... Wyjezdża do Londynu, zabierając Najmłodszego i Średniego. Najstarszy zostaje w Pol...