Sny
Znowu idą święta... A ja śniłam dziś o Tobie. Takie pożegnanie mi się śniło, jakie nie było nam dane w tym życiu... chodzę jakaś dziwna, jakby nadal jedną nogą w tym śnie. Trzeba jednak wrócić do rzeczywistości. Eech Nie mam w sumie na co narzekać. Odpukac, zdrowi jesteśmy wszyscy, mamy pracę, będę mogła postawić choinkę w wyremontowanym salonie. Z G widuję się rzadko, bo zapracowana. Odrabia straty po kwarantannie i chorobie. Ją covid dorwał i trzymał dość mocno. Ale obyło się bez szpitala. W życiu osobistym, zaczęło jej się też lepiej układać.. Jakoś niezbyt fajnie pisze mi się na komórce, a komp padł... Bure dni nie skłaniają do radosnych wpisów, opisów zachodów czy wschodów słońca brak.. żyję snami, radością z drobnych spraw, kocią czułością Harrego, oczekiwaniem, czasem nadzieją, bez zbytnich wzlotów, ale też bez wielkich dołków. Zmieniam się w kompletną domatorkę, odludka nawet.. do teg...