Po pierwszej dawce ;)
No to pierwszą dawkę przyjęłam, dlugo się zastanawiałam brać czy nie brać, bo kto wie co to da, czy login i hasło mi wszczepią, albo jakąś czipę zapasową (w sumie może by się przydała? Kuper mam spory, miejsce by się znalazło...) W końcu popłynęłam za falą, umówiłam siebie i Ślubnego, dzieciaki się zastanawiają, przy czym Córa jest bardziej na nie, Synuś bardziej na tak.. Dorośli są, niech decydują o sobie... Skoro już się zdecydowałam, to wzięłam pierwsze co dadzą, więc na Astrę (od) Zen(e)ka trafiło... I cóż.. on chyba kobiet nie lubi, bo dwa dni kiepsko się czułam, za to Ślubny latał jak fryga, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo z kim, czyli ostatnia normalka.. Za to dziś czuję się super, może przez kontrast? A może system mi zresetowało.. No I gites. Wolne miałam dziś, bo obawiałam sie powtórki z wczorajszej pobudki kiedy miałam ochotę odrąbać sobie głowę.. A tu wstalam z pieśnią na ustach i z wyjątkową energią. Mam...