Codzienność, wspomnienia i książki - brzmi jak zycie w domu spokojnej starości?
Zaglądam tu coraz rzadziej, omiatam pajęczyny i zastanawiam się czy nie zamurować już wejscia.. To jednak ostateczność, którą można zrobić zawsze, można pozwolić naturalnie zarosnąć. Cóż.. kiedyś blog był moim zaczarowanym ogrodem a teraz nie potrafię juz tu systematycznie sadzic nowych kwiatków. Nawet chwasty nie rosną. A jednak.. nadal czasem myślę co by tu napisać, są sytuacje, jakieś świeże poranki, cudne wschody lub zachody słońca, przygody, przemyślenia, codzienność, a potem .. Nic z tego tu nie trafia. Dziś mam wolne, takie wreszcie prawdziwe, bo nie mam nic do załatwienia, ani wizyty u lekarza ani wypadu do skarbowki.. I impuls przyszedł by naklikać. Hmm.. bo może to ostatni łącznik z tą mnie sprzed lat? Może jak unormuję cukier (w badaniach okresowych wyszło mi 150 na czczo) a wzięłam się za to pod opieką lekarza, do tego wreszcie prześwietliłem piętę bo wielu miesiącach bólu i sztywności mam już dość, to może wrócąmi dawne pisarskie chęci? M...