441. czasem straszne obawy okazują sie podstawne...
W piątek Harry nie wrócił do domu. Rozpacz, strach, tęsknota. Już tak kiedyś było, ponad 10 lat temu. Mój kot wyszedł i nigdy nie wrócił. Nieprzespana noc... potem prawie nieprzespana druga... Akcja poszukiwawcza, fejs, plakaty, telefony, objazd okolicy, wypytywanie każdej napotkanej osoby. Nigdzie ani śladu. Myślałam sobie, że jeśli tylko na łajzy poszedł, to wróci. Ale jest tyle nieprzewidzianych okoliczności, tylu ludzi okrutnych, lub bez wyobraźni. Baa .. czego się spodziewać jesli nawet parę dni temu, mój wuj, robił sobie wygłupy w stylu Kargule i Pawlaki i przywiązał Harrego na sznurku.. wrrr... dobrze, że tego nie widziałam, bo bym mu do gardła chyba dopadła, choć ze mnie niespotykanie spokojny człowiek, mnie można na język nadepatać i nic nie powiem.. taaa....To czego można się spodziewać po obcych?? W dodatku, czułam się winna. Bo po tym jak Harry wytarzał się w węglu, wykąpałam go i puściłam potem na dwór zapominając, że jest bez obroży! Ileż ja sobie nawyrzucałam, że nawet ...