Jak Magda paczkę wysyłała i powrót do aerobiku, czyli jak żyć ze swoim roztrzepaniem?
Przyszło mi wysłać paczkę, a właściwie odesłać płaszczykosweter. Córa zamówiła za duży, mimo, że, "a nie mówiłam?!" Pracuję właściwie o piętro nad pocztą, więc się zobowiązałam, choć wiedziałam, że dzień pracowy może nie pozwolić na zapakowanie i wysyłkę... Zabrałam z domu co trzeba, bo zapakować już rano w domu nie zdążyłam. Udało mi się jednak "między klientami" zapakować ów swetropłaszcz, biała folia w jakiej przyszła przesyłka, wywrócona na lewą. gładką stronę i rolka taśmy klejącej. Ekonomicznie, a co. Kilometry taśmy klejącej. Taaa bardzo porządnie! Na około: z prawej, z lewej, z góry, na dół.. Po czym się okazało, że nie włożyłam do środka dokumentu zwrotu! Musiałam poczekać na kolejną lukę międzyklientową. Rozcinanie i odklejanie taśmy. Dołożyłam dokument do środka, operacja owijania taśmą powtórzona ..po czym.. a adres??? Nie spisałam z dokumentu adresu zwrotnego! Przyzwyczajona do swego roztrzepania bardziej się z siebie śmiałam niż złościłam.. No trochę s...