Czas czasem jest, a czasem nie ma czasu, choć przychodzi kolej losu ;)
Miałam napisać coś z cyklu wspomnień wywołanych SKS, nawet miałam początek: "byłam księdzem".... ale w tym tygodniu zdarzyło się coś, o czym chętnie napiszę. Jako, że Synuś mój malutki, w zeszłym roku stał się pełnoletni wg prawa, a zwyczajowo jakoś tak jest, ze wówczas taki dorosły (YHM) człowiek chce mieć prawo jazdy. Chyba już skończyły się czasy kiedy dowód osobisty był tym wymarzonym papierkiem. Teraz plastikiem, ale mniejsza o to...Teraz trzeba mieć prawko. W większości przypadków. Synuś się zapisał, zapłacił "prezentami" osiemnastkowymi. Spraw się ciągnęła trochę, jazdy były dość rozstrzelone, aż przyszedł czas egzaminów. Teoretyczny jakoś poszedł, ale praktyczny.. Oblany..oblany..oblany.. eech! Czyżby w tym Synuś do mamusi się upodobnił ??? Oby nieeee.. nie mam nerwów na jedenaście prób :P Na szczęście za czwartym razem udało się! Ze szczęścia chodził pięć centymetrów nad ziemią. I ulżyło naszym nerwom i portfelom. Choć to oczywiście może być chwi...