Podobno jest wiosna...
Tak mi przyszło do głowy, że chyba niedługo zapomnę jak tu się wchodzi.... dlatego weszłam ;) Nawet komputer nie był odpalany kilka dni, co jeszcze niedawno było nie do pomyślenia... Odwyk nastąpił jakoś sam, szkoda że ze słodyczami mi to nie działa. Kolejny tydzień mija w błyskawicznym tempie, zima nie odpuszcza, choć było kilka dni prawie wiosennych. W zeszły piątek miałam mieć sabat czyli babski wieczór, pewnie już byśmy wiosnę przywołały naszymi zwyczajowymi tańcami nago wokół ogniska, ale babski wieczór został odwołany niemalże w ostatniej chwili. Wieczór piątkowy spędziłam zatem upojnie w domu, przed TV i z igłą i nitką... Jutro i w sobotę będę mieć kucharzenia trochę więcej niż normalnie, gdyż Ślubny ma imieniny, można się spodziewać paru gości. Od lat już robimy raczej skromniej takie imprezy, jednak mimo wszystko: wielkopolska gościnność itd itp i tralallala. Mamy już zaklepany wyjazd nad morze, kilka dni, miejsce to samo co (prawie) zawsze. Jedyna różnica to taka...