A tak sobie...

Niedzielna burza spłukała upał, zrobiło się nagle ożywczo. Trochę szkoda, bo miałam plany jeziorne. Powinno mi dać do myślenia to, że najlepiej wychodzi mi to czego nie planuję. Upał w pracy, a na wolnym.. noo nie jest tak źle.. Znów zwalam na coś choć to ja sama stoję w rozkroku, nadal. Między tym, że czegoś chcę, a czego się boję, albo co mogłoby się zadziać SAMO. Chyba sama sobie marnuję urlop patrzeniem na zegarek, że tak szybko ucieka to wolne.. książka, komp, trochę pracy w domu..a ja nie doceniam! I dziwne to jest, bo zdaję sobie z tego sprawę, a nie umiem wpłynąć na siebie. Rozum wie, ale chyba jest go za mało, by opanował organizm ;) taa.. bo wypoczywać też trzeba umieć! Omm.. ommmm... Kilka oddechów, policzyć do stu, wziąć leżak, postawić w słońcu i założyć słuchawki NA uszy (NA bo nienawidzę tych dousznych.. bolą mnie od nich uszy, może mam jakieś dziwne?) książka, herbatka i odprężyć się! Aaaa.. coś mi się przypomniało. Tu chyba nie pisałam... Oglądałam ślub k...