A tak sobie...

Niedzielna burza spłukała upał, zrobiło się nagle ożywczo. Trochę szkoda, bo miałam plany jeziorne. Powinno mi dać do myślenia to, że najlepiej wychodzi mi to czego nie planuję. Upał w pracy, a na wolnym.. noo nie jest tak źle.. Znów zwalam na coś choć to ja sama stoję w rozkroku, nadal. Między tym, że czegoś chcę, a czego się boję, albo co mogłoby się zadziać SAMO.
Chyba sama sobie marnuję urlop patrzeniem na zegarek, że tak szybko ucieka to wolne.. książka, komp, trochę pracy w domu..a ja nie doceniam! I dziwne to jest, bo zdaję sobie z tego sprawę, a nie umiem wpłynąć na siebie. Rozum wie, ale chyba jest go za mało, by opanował organizm ;) taa.. bo wypoczywać też trzeba umieć!
Omm.. ommmm...
Kilka oddechów, policzyć do stu, wziąć leżak, postawić w słońcu i założyć słuchawki NA uszy (NA bo nienawidzę tych dousznych.. bolą mnie od nich uszy, może mam jakieś dziwne?) książka, herbatka i odprężyć się!

Aaaa.. coś mi się przypomniało. Tu chyba nie pisałam...
Oglądałam ślub księcia Harrego, a oglądałam relację na żywo. Tak jakoś wówczas wciągnęła mnie akcja ;) Kompletnie niespodziewanie. I się dowiedziałam, że tak całkiem nieświadomie, nazwałam kota po dziadku! Bo Harry znaczy Henryk. Ale to chyba nic złego? ;) Mój Harry, Harosław, Haruś Heniuś:


Komentarze

  1. ja to w ogóle w słuchawkach nie łażę ani "na" ani "w" uszach. nie lubię. używam wyłącznie podczas biegania na bieżni czy tez podczas katowania orbirteka :)
    Harry jak zwykle słodki :)
    ps. jedną mega burzę przeżyłam na Babiej i więcej nie chcę, więc odpuszczam kiedy na horyzoncie wiszą groźby piorunowe.
    tuż obok mnie jest tez Aleja Róż ale tam jakoś tak marnie póki co z różami. (kiedyś rosły bardzo obficie) ale może tam tez na nowo ogarną różane szaleństwo. w końcu nazwa do czegoś zobowiązuje :)
    tam gdzie sadzą teraz, leci już ścieżka rowerowa. jest ona. pas zielni i chodnik. więc akuratnie miejsce na kwiecie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ten sam Księżyc nad nami

W tej kałuży ktoś się nurza...

Pollyanna nadal mieszka we mnie