"Nie ma to jak na wsi rankiem: pachnie gównem i rumiankiem"
Już do was idę, tylko odszufluję górę kurzu i stosy pajęczyn omiotę z bloga. Przynajmniej mam zamiar coś skrobnąć i wstawić, ale z netem ostatnio się dzieje coś, że strzela mnie ciężka cholera. Tnie nawet reklamy. To już nawet nie na korbkę, a może ślimak z anemią go napędza. Klawiatura chyba też jakaś niekompatybilna ze mną, działa odstraszająco na słowa.. ale dziś się nie dam! Nadzieja w tym, że może ślimak dostał poślizgu po deszczu. Nie dzieje się nic, a zarazem wszystko. To po prostu życie. Wstawanie do pracy, obiady, wieczory przy otwartym balkonie, narzekanie na upały, narzekanie, że akurat pada, wąchanie powietrza po deszczu i wąchanie smrodów z pól, w przelocie imieninowe ciasto i grill, Harry szukający ucieczki przed upałem rozpłaszczający się na kafelkach, jego życzenia pogłaskania i wymruczenie serenady o 3.30. rano czy w nocy? Zależy jak na to spojrzeć. Jeszcze niedawno wstawało słońce i budziły się o tej godzinie ptaki, dziś już było ciemno. Jes...