A aa...jeszcze tytuł...
Przyleciała moja G i już powiał wiatr, wir zawirował i.... noo jest ruch. Od wczoraj mam wolne, cały dzień spędziłyśmy razem. G robi sobie przegląd techniczny, jak zawsze kiedy na dłużej przyleci (tym razem jest aż do Trzech Króli) Już rano spotkałyśmy się na kawie u niej, wymieniłyśmy upominkami. Ja jej dałam kolczyki przywiezione z Pobierowa, a dostałam muszelki z Cornwallii i pięknie zapakowane mydełka. Zostawiłam je u niej na ławie, bo i tak miałyśmy wypad na miasto, a potem w planach herbatkę u niej. Potowarzyszyłam G najpierw u okulisty i u optyka (przy okazji dowiedziałam się, że jest coś pośredniego między zwykłymi okularami a progresywnymi, więc i ja takie sobie planuję sprawić..ostatnio z moim wzrokiem gorzej...stąd też tutaj większa czcionka...a może ręce mam za krótkie?;)) Potem poszłyśmy na kawę i ciacho przy czym ciacho stało się pizzą. Naprawdę super zdrowe śniadanie... Obawiam się, że po świętach będziemy musieli zwiększyć skalę remontu i poszerzyć futryny w drzwiach......