Ty pójdziesz górą, a ja dooooliną
Wczoraj miałam dzień z rodzaju tych mrocznych. I to nie przez to, że był 13.. Zwykle 13stkę uznaję za szczęśliwą..po prostu cały świat był przeciwko mnie, nikt nie miał tak pod górkę jak ja..bla bla bla... i choć rozum wiedział, że bzdura, to głupota lub hormony, upał, burza, kopały dołek jeszcze głębiej... Spirala się nakręcała. Nie wiem dlaczego akurat tak, no może wiem..ale obiektywnie patrząc reakcja była przesadzona... W połowie dnia NAGLE myślałam, ze rzucę robotę w diabli..po 12 latach powiem, że ja pierdolę, ja nie robię. zabieram zabawki i idę do domuuuuuuu..buuu... Szczyt nastąpił w domu, chyba wybuch tupał we mnie w oczekiwaniu na powrót męża, pierwszej ofiary na linii ognia! Wtedy to jednym tchem ślubnemu wyrecytowałam: a co byś zrobił jakbym rzuciła tą robotę w diabły, poszła do psychiatry, na pół roku L-4 (jakbym poszła wczoraj to pewnie by tak było..)potem zasiłek, dotacja na otwarcie działalności, z G firmę bym sprzątającą otworzyła?????? Yyyyy!!!! Z tego on ...