Pierdółki, sny i wspomnienia
Zniwu chcę wspomnieć dzis sny co mnie nawiedziły.. Dziwne to trochę, bo to może świadczyć, że rzeczywistość jest dla mniej ważna i atrakcyjna.. Jednakże dzisiejsze nie były z gatunku tych co chce się śnić. Mimo poniedziałku, mimo pobudki o 6.05, cieszyłam się ze dzień nadszedł.. Była to mieszanka morderstw, katastrof i nieszczęść.. w tym jeszcze śniłam, że nioslam Harrego na szczepienie, transporter mi spadł a on uciekł i zapętliło mi się, że pobiegł wprost na ruchliwą ulicę, albo w nieznane chaszcze i albo rozpaczałam nad jego śmiercią lub siedziałam całą noc czekając beznadziejnie by wrócił..no i w tych wszystkich snach to przeraziło mnie bardziej od mordercy psychopaty i tsunami.. No i.. dziś faktycznie Harry był szczepiony, ale nieoczekiwanie pojechał z nim sam Ślubny, ( miał wolne) a dowiedziałam się o tym po fakcie i mi uffff ulżyło!! Tak oto Slubny został bohaterem.. 😉 Przynajmniej z tego, że nie może pracować wyniknęło coś pozytywnego! Mam te...