Spokojne szczęście
Stwierdziłam, że akurat bezpieczny moment na pisanie. Bezpieczny, w sensie, że nie będę skomleć i wogóle , no że znów będę pisać tak, że sama się z tych liter nie poznam.. W sobotę zrobiło się bajkowo. Świat pobieliło.. A ja rozsiadłam się w swoim zielonym fotelu, z miękkim kocykiem na kolanach, na tym kocyku książka, stópki na puffie z pary od fotela, a obok stop Harry, pod łokciem herbata z cytryną i miodem. Sielanka. W dodatku książka cudna na humor, dosłownie "nowa Chmielewska" ta z tych najdawniejszych książek.. (Polecam jakby co Małgorzata J. Kursa) Chichoczę jak za dawnych lat, mama zawsze poznawała czyje książki wtedy czytam. No i tak sobie spojrzałam za to okno, na ten puch i poczułam się w sobie szczęśliwa. To faktycznie prawda, że po burzy przychodzi spokój.. A ostatnio burz miałam dość.. Nie popsuły tego odczucia myśli że to jeszcze nie koniec, że to przynosi pecha czuć się za dobrze. Czułam się w sobie świetnie i już. Dz...