Babskie dylemaciki.... 403
Zwlekałam i odwlekałam, ale wreszcie siedzę tu i śmierdzę, nie mówiąc o cud urodzie podkreślonej tym czymś na głowie. Położyłam farbę, bo siwe włosy to sobie ze mnie juz jaja robiły. Zamalowałam je w końcu, jak zwykle w duchu wyrzekając. Na to, że człowiek sobie żałuje, by to załatwić jak należy u fryzjera. A można by nie robić tego bajzlu w łazience, nie upieprzyć wszystkiego wokół, a na głowie nie zostawić niedomalowanych miejsc. W przeciwieństwie do dokładnie pomalowanych uszu i szyi... Chce mi się zmian na mojej łepetynie, skoro w niej stale te same głupizny..a jednak zostało tak samo... Już miałam nożyczki uszykowane, by tak przynajmniej 20 cm ciachnąć. Póki co stchórzyłam. Pierwszy raz znudziło mi się być czarnulą. Chyba. Jednakże, patrząc na to ile swoich włosów rozsiewam wszędzie, istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdyby tak teraz te resztki odbarwić, a potem rozjaśnić, to łysa jak nic. A nawet nie śpiewaczka. Albo mam ogromnego lenia, albo menopauza się mi zaczyna, albo de...