Posty

Wiosna, ach to ty!

 Wiosna ćwierka w okna, a budzik nie zrywa już w ciemnosci. Jest pięknie! Choć wiadomo, ze tylko bywa, to trzymam się wersjì, że jest. Szykują mi się dwa super wypady z koleżankami, ale jeszcze dużo moze pójść wbrew... jeden wymaga samolotu, na Maltę, a drugi..po prostu sprzyjających okoliczności.  Mam nadzieję, ze będą to dni, ktore człowiek chciałby tylko zapętlić, by w kółko i w kółko trwały.. Mam kilka takich na myśli, ich wspomnienie pomaga czasem odzyskać pogodę ducha.

Walentynki, uciekaj moje serce...

 Od rana leci STARS TV a tam ballady wszrchczasow.. Nastrojowo. Co druga to wehikuł czasu. W sercu i glowie różne drżenia, wspomnienia, myśli.  Na udzie plaster z hormonalną kuracją zastępczą, w organizmie nowe leki na cukrzycę.. Koło uda Harry pochrapuje. Nie bardzo chce mu się wychodzić na śnieg. W te mrozy, to czasem ani chwili na dworze nie był. Nic dziwnego! Też bym boso nie wychodzila;) zresztą, gdyby nie praca,  nosa bym nie wystawiła za drzwi.  Niedlugo moj kotek kochany, malutki, choc niektorzy twierdzą, ze bydlak😉 bedzie miał 10 lat..  W pracy kolejne zmiany, znow inny dyrektor. Jakos leci. Jest i lepiej i gorzej. Takie czasy, nikt nie obiecywał, że będzie lekko... Szykuje się wielki jubileusz, z tej okazji dzień wolny i gala. Sukienka juz wisi, fryzjer i kodmetyczka umowieni. Muszę tylko trochę w sukience zmniejszyć dekolt, bo Slubny dostanie zawału.. "Uciekaj moje serce", akurat śpiewa Seweryn Krajewski.. przed chwilą Sting cudnie mruczał w piosence...

Kiedy czlowiek wpada w dołek- nie kopać głębiej!

 Właśnie przed chwilą, przy przeglądaniu fejsa, wskoczyła mi pewna piosenka. Jak to często mam, zadziałała na mnie jak wehikuł czasu. Przeniosłam się na chwilę.  Na trzy ściśnięcia serca, na zamglęnie mych ócz szarości... Do innej mnie, z innej epoki. A moze ze snu. Do kobiety z poczuciem wewnętrznego wampa, szeleszącej szeptem. . Nie wiedziałam,  ze jeszcze to w sobie mam. Bo czuję siebie zupełnie inaczej. Coś mi ostatnio w środku bałagani. Rozum jedno, nerwy drugie. Już nie wiem co o sobie myślę! I jak znaleźć wewnętrzny spokój.  Bo chyba tego najbardziej potrzebuję.  Ale  czy tego chcę?  Podobno chcieć to móc,  a skoro nie mogę,  to znaczy, ze nie chcę? Zaklęty krąg myśli,  pragnień, możliwości...  Zbyt dużo się martwię. Najgorsze są noce, pobudki nad ranem, gonitwa natrętnych myśli. Tabletki od psychiatry zdają się niewiele pomagać..  Nic to, przetrwam ten ciężki czas, byle tylko Harry wybudził się jutro z narkozy (ma bidul...

Pogrzeby, psychiatra, wycieczki ...

Obraz
 Czas zapindala jak szalony, wiele się działo.. Jak to w zyciu: dobrego i złego... Stanowczo za dużo pogrzebów! W tym pogrzeb mojej Matki Chrzestnej, koleżanki z Podstawówki (a w zeszłym roku udało nam się spotkać po latach i świętować rok pięćdziesiątki) i teściowej... Pierwsza chorowała od dość dawna, a druga wiele wiele lat, a teściowa zawinęła się w rekordowym tempie... Na każdego przychodzi czas, taka kolej losu. Smutne, ale nic nie poradzimy... Pozostaje tylko cieszyć się tym czasem, który mamy! W ostatnim półroczu ciężko mi to szło, moja wrodzona wewnętrzna Polyanna chyba spała! Prawie nic mnie nie cieszyło, nic mi się nie chciało robić, najchętniej całymi dniami leżałabym na kanapie z Harrym na podołku...Do wszystkiego sie zmuszałam, wstawanie do pracy udawało się tylko dzięki wieloletniej rutynie i tego, ze w pracy mam fajne dziewczyny... Zapisałam się na wizytę do psychiatry, ale nawet na prywatną wizytę trzeba było długo czekać... Teraz drugi tydzień jestem na lekach i c...
 Po co ja tu przyszłam?   Nie pamiętam! Ale pamiętam po co przychodziłam kiedyś. Dlatego trzymam ten adres, może znajdę tu siebie? Dziś nie czuję się sobą, ale nadzieja jest.. wrócę 

Nie chce mi się...

 Tak, "nie chce mi się" to hasło mojego grudnia! Nawet nie chce mi się, żeby mi się chciało! Duch świąt nieobecny, nawet mimo ubranej choinki. Za to jakby gorączka świątecznych przygotowań nie daje spać...  Może niechcica to dlatego, że człowiek nie jest stworzony do tego by wstawać do pracy w nocy, bo tak to odczuwam! Ostatnio nawet zastanawiała się jaki krem do twarzy użyć: na dzień czy na noc? Bo nawet słońce nie chciało wstawać. Każde "pęknięcie "  w niebie, każdy promień witany z utęsknieniem.  W pracy mam akurat widok na wschód, czasem uda się obejrzeć cudowny spektakl,  umiem się nim zachwycać.  Jednak grudzień był ubogi w te spektakle... Może jednak to we mnie? Może to menopauza? Zaczęła się od głowy? Mgliste mam te myśli... Marzę o spokoju,  a może przydałyby się jakieś energetyczne zajęcia?  Energii dostaję jeszcze od babskich rozmów, moje dziewczyny w pracy są super,  no i jest G .. Mało się ostatnio widujemy, czeka ją kolejna oper...

Święty spokój

 A myślałam już, że te drzwi już się zatrzasnęły! Nie byłam dawnooo, dzieje się sporo, a jednocześnie jakby  nic, nie ma zwrotów akcji, zmian.. Dobrze, tak jest dobrze.  Mijający nam już miłościwie panujący anno domini 2024 (taak..może przesadzam, "dopiero" październik, ale ten czas tak zapierdalaaa....) był dla mnie interesujący. to rok kiedy przekroczyłam granicę półwiecza, co zostało obświętowane dokładnie, była pięćdziesiątka licealna, ze zjazdem klasowym, był mój urodzinowy wyjazd nad morze, potem niespodzianka zorganizowana przez "współpraczy" a nawet podstawówkowe świętowanie wyjazdowe z kilkoma koleżankami z bardzo dawnych lat. Czuję się z tym dobrze, pięćdziesiąt lat mieć to całkiem fajnie, można dużo zwalić na to, ze jestem za stara, mieć wyrąbane na wiele spraw, a nawet ludzi, unikam jak mogę toksycznych (na ile możliwe, bo .. czasem podpisało się cyrograf ;) ) Owszem, w lustro spoglądam tylko kiedy muszę, bez zbytniego wpatrywania się.. G. miała wstawion...