Pół wakacji, pół lata, pół życia?
Co jest grane?? Myślałam, że mrugnę, a się zdrzemnęłam? Ktoś zabrał mi dwie godziny dnia? Dwie godziny życia?? Wiem, że czas zapierdala, ale żeby aż tak??? Uff.. A to jednak wyczerpała się bateria w zegarze, który zawsze się śpieszył.. Niby się wyjaśniło z tym czasem, ale jednak... Za mną nie wiadomo jak i kiedy: połowa wakacji, połowa lata, połowa życia (i tu nawet chyba zbyt optymistycznie!?) Dni mijają jeden za drugim, niby każdy nowy, niby inny, a jednak bardzo podobny, niemal identyczny. Nawet te 11 dni od ostatniej notki (kiedyś nie do pomyślenia)minęło zadziwiająco szybko... Jeszcze 7 razy pójdę do pracy i urlop! Odliczam te dni, ale tak naprawdę cieszę się raczej z przyzwyczajenia niż naprawdę.. Może coś we mnie się złamało? A może też przez to, że siekiera z Jedną Taką Wredną łupnęła (dokładnie nawet w prezencie imieninowym dostałam takie łupnięcie), ale znów wisi.. I nie wiadomo co z tego wyniknie... Gdyby spadło, to człowiek mógłby podjąć jakieś działanie, jakiś ratunek, na...