Właśnie przed chwilą, przy przeglądaniu fejsa, wskoczyła mi pewna piosenka. Jak to często mam, zadziałała na mnie jak wehikuł czasu. Przeniosłam się na chwilę. Na trzy ściśnięcia serca, na zamglęnie mych ócz szarości... Do innej mnie, z innej epoki. A moze ze snu. Do kobiety z poczuciem wewnętrznego wampa, szeleszącej szeptem. . Nie wiedziałam, ze jeszcze to w sobie mam. Bo czuję siebie zupełnie inaczej. Coś mi ostatnio w środku bałagani. Rozum jedno, nerwy drugie. Już nie wiem co o sobie myślę! I jak znaleźć wewnętrzny spokój. Bo chyba tego najbardziej potrzebuję. Ale czy tego chcę? Podobno chcieć to móc, a skoro nie mogę, to znaczy, ze nie chcę? Zaklęty krąg myśli, pragnień, możliwości... Zbyt dużo się martwię. Najgorsze są noce, pobudki nad ranem, gonitwa natrętnych myśli. Tabletki od psychiatry zdają się niewiele pomagać.. Nic to, przetrwam ten ciężki czas, byle tylko Harry wybudził się jutro z narkozy (ma bidul...
13 w piątek spędziłam naprawdę fajny dzień i nie jestem przesądna ale ten wtorek w historii choroby musi być dobry innego wyjścia nie ma
OdpowiedzUsuńJakaś nietypowa jestem. Nie dość,że lubię labę poniedziałkową, skoro w niedzielę gotuję na następny dzień, to jeszcze trzynasty dla mnie jest przyjazną liczbą. Czegóż chcieć więcej? Do tego mam pogodę ducha, więc staram się szukać szczęścia w każdej złej chwili.
OdpowiedzUsuńSerdeczności.