Podsumowanie ostatnich dni
Nie żeby kac trwał aż do dziś! Nie nie! Kaca nie było wcale, co najwyżej ból nóg od tańca... Impreza firmowa była fajna, smaczna, śmieszna, roztańczona. Wracałam po 3 nad ranem, pełnia wtedy była. Zatem nie całkiem ciemne niebo .. A powietrze pachniało przepięknie! Noc ma inny zapach niż dzień. Bardziej świeży, tajemniczy, cudowny. O tej godzinie jeszcze świergoty spały, bo to jeszcze nie był świt. Miałam ochotę zostać na dworze i poczekać aż dzień zacznie się budzić. I nie zrobiłam tego, ponieważ tachałam dary. W tym "wałówkę" na zatkanie pyska, co by na mnie nie mruczał. Niewiele to pomgoło, ale tego się spodziewałam. I naprawdę.. dlaczego mnie tak tu długo nie było, to nie wiem! Po prawie 5 latach blogowania, prawie codziennego, bo jak nie pisałam to choć odwiedzałam, to przyznaję, ze posucha straszna we mnie ostatnio. Szarość być może to sprawia? Ale raczej ogromne rozczarowanie moją własną osobą, więc po co to utrwalać? Dziś mam wolne, jutro wesele. Kiecka jeszcze nie od...