Karuzela codzienności z niecodziennością
Co roku zabiera nam się godzinę wiosny, oddając w zamian godzinę jesieni! W tym, dodatkowo zabrano nam tą godzinę nie tylko z wiosny, ale i ze świąt!! I jak zwykle zmiana czasu przyśpieszyła karuzelę, dni zaczynają się szybko i szybko kończa, choć właściwie są dłuższe!! G. ledwo przyleciała, zaraz odlatuje.. Plan wizyt ma napięty bardzo, ale oczywiście jakże by miało nie być spaceru z sesyjką fotograficzną?? Niebo się spisało malowniczo chmurząc, bo wczorajszy dzień był pogodowo bardziej humorzasty niż nastolatka przed wyjścieim na imprezę... Od słońca po gradobicie... Oczywiście, na spacerze, tradycyjnie zmokłyśmy..Oczywiście też tradycyjnie G sprowadzić mnie chciała na manowce, co podobnież skrótem miały być.. Na szagę mnie pociągnęła, bo pamiętała, że tam kiedyś szła.. hiihiiiai... Owo "kiedyś" okazało się lat temu kilkanaście, a droga na skróty, na szagę, przez rów - już nie istnieje! Zaorana albo co... Skrót, jak często bywa, okazał się przedłużaczem, zmokłyśmy jeszcze...