Tak trochę mało nadziejnie...
Nie dość, że mało mi się chce, to jeszcze jak mi się zachce to przeciwnosci jakies mi tu!!! Techniczne ponoć, ale nie wiem czy nie wietrzyc tu spisku, albo co…;))) Napisałam wczoraj ale wejść mi nie chciało: Ślubny wyszedł ze szpitala w czwartek. Naprostowali mu… ;) przegrodę nosową tylko, poglądów i choleryctwa nie dali rady. Nawet tęskniłam, nawet czekałam na jego powrót, a jak wrócił .. zastanawiałam się: dlaczego?? Od razu z hukiem mi uświadomił moją naiwność w tym względzie :P Odwykłam przez te pare dni, więc nawet zaskoczyć się pozwoliłam. Żeby całkiem się pogłębić, wlazłam na wagę. Cholera wie, co mnie ku temu pchnęło? Lepiej było od razu skoczyć z mostu! Jedyny mostek w okolicy jednak za niski.. A stawek taki brudny i zimny, jeszcze bym się rozchorowała…. Taa… Na razie fakt cyferek jakie zobaczyłam, dobił mnie i w parze ze Ślubnym szlag jasny trafił dobry nastrój pourlopowy!! Wenę też porwało, może została zmrożona z lekka.. Z pozytywów to tylko: skończyłam swój szal-komin, kil...