Na szybko..bo zadzieram kiecę i leceeeeeeeeeę
Piąteczek... Przed nami weekend, niby tylko weekend, a do pracy dopiero w lutym! :) Dziś znowu zaplanowałam babskie spotkanie, idę do mojej koleżanki ze szkolnej ławy i to tej najwcześniejszej:) Wino się chłodzi, sałata z serem pleśniowy, winogronem, orzechami z vinegretem musztardowym, też..Zabiorę ze sobą, co by tak "na krzywy ryj", jak to się poetycko mówi, nie iść. Umówiłam się, bo daaawno się nie widziałyśmy, choć mieszka dwa domy dalej.. Tęsknię:) Kiedyś widywałyśmy się często. Jej dom ma taką dobrą aurę! Był czas kiedy czułam się tam lepiej niż w domu... Z jej mamą uwielbiałam i nadal uwielbiam, rozmawiać, to ona o mojej ciążowej wpadce (21 lat temu) wiedziała wcześniej niż moja mama.. Może trochę dlatego, że czasem łatwiej zwierzyć się "obcemu" niż własnym rodzicom.. A trochę wynikało z okoliczności: to ta przyjaciółka-sąsiadka-imienniczka towarzyszyła mi (zawiozła mnie) do ginekologa, na pierwszą wizytę. Pamiętam tamten strach: przecież: nie mogę być w cią...