Piątkowe pożegnanie lipca..
Robienie planów, choćby z buraczkami czy ogórkami to jednak był dobry pomysł.. Na dziś nie zaplanowałam sobie nic i przez to.. Wcale nie chciało mi się wstać! Nie mówiąc już o ubraniu się.. Miałam ochotę pośnić dalej sen co wrócił jeszcze przyjemniejszy i pospać razem z moim sennym niedźwiadkiem … Wstać wstałam, ale w sumie kto mi zabroni chodzić dalej w koszuli z niedźwiedziem? Noo? Do południa chociaż sobie tak razem pochodzimy, będę miała towarzystwo przy śniadaniu i późniejszej kawie. Wygodnie mu na moich piersiach, a mnie tak jakoś naszło smutnawo, więc.. Niech pociesza futrzasto.. Może poddam się niechcicy do końca i cały dzień przebombluję leniwie.. tylko czymś umysł trzeba zająć, bo inaczej głupieje do końca. HA! wczoraj udało mi się opanować przemożną chęć, po łapkach sobie dać mentalnie i.. Zachowałam się mądrze, właściwie i odpowiedzialnie.. Choć to nuuudne i szare, to jednak dumna jestem, że nie zrobiłam niczego na przekór twierdzeniom, bo to nie dla mnie ale.. .. Nadal o t...