Wschody, chmury, barwy życia
Ostatni dzień marca nabrał mnie swoim porankiem.. Wschód słońca był cudny, wiosenny, choć chłodno.. A potem wróciła noc i sypał śnieg .. Więcej niż przez cała zimę chyba.. długo jednak na szczęście nie leżał.. Wschód nawet uwieczniłam na zdjęciu.. Wczoraj poszłyśmy z G na spacer pusta droga wśród pól.. Piździło jak w kieleckim, ale.. chmury były przecudowne!!! Uwielbiam chmury! Bez nich niebo jest jak kobieta bez tajemnic… nudne… i tylko na plaży, nad morzem kiedy chciałabym strzaskać się na mahoń (czego od lat już nie robię, najwyżej daję słońcu skórę wyzłocić… moja mama zawsze mówiła, że opalam się na złoto.. …) bezchmurne niebo byłoby mile widziane…. W wyobraźni, na pociechę widzę się na takiej plaży, nawet śniło mi się cos..… Czy niedźwiedzie lubią słońce? Bo taki jeden, jakby brunatny, ostatnio w moim śnie też się opalał ze mną.. ;) Z Synusiem byłam dziś u lekarza.. Tak to jest.. Ze sobą nie mogłam się zaprowadzić, ale dziecko insza inszość.. Jest antybiotyk ,bo gardło brzydkie....