Żegnaj czerwcu na rok...
Tak ciiiichutko powiem, że chyba tegoroczny czerwiec, swoim ostatnim dniem, trochę się zrehabilitował! Wygląda jakby faktycznie było lato! Pachnie latem, wieje latem i lato króluje wreszcie! Upałami nawet straszą, które w pracy są mi potrzebne, jak firanka w oborze..ale.. no cóż.. Są zapewne jacyś szczęśliwcy na urlopie, nie będę im żałować, oby jednak sprawiedliwość była!! Ja też potem chcę! Zamawiam! Zaklepuję!! TFU TFU TFU!! Choćby we własnym ogródku, może basenik, ale jednak chcę zjarać się na skwarkę!! A…. Może słonce smalcu wytopi trochę? A nawet jak nie, to..ciemne wyszczupla ;P Myśli sobie zajmuję czym tylko się da, oddalam się, tak jak oddalanie się jest nieuniknione.. hmm..Taa.. A przyznam, że las pachniał znów dziś grzesznie pięknie!! Rowerem pomykałam, rozpędziłam się z górki, uniosłam siedzenie znad siodełka i całą sobą chłonęłam. To światło, ten zapach, tą ciszę.. Napłynęła fala ściskająca w dołku, ale tak słodko-gorzko.. miodowo piołunowo .. czarno niebiesko czerwono… ...